Szybka metoda na niemyślenie (The Work II)

/ Marzec 12th, 2012 / Ciekawe, Różne, Rozwój

A dokładnie, to błyskawiczny sposób na niemyślenie o kimś źle. Dlaczego? Bo kiedy myślimy o kimś źle, to i tak nasza podświadomość bierze to do siebie. Jakby nie patrzeć i tak oberwie „źlemyśliciel”. Czemu osądzamy innych? Bo tak jest łatwiej. Lepiej obwiniać innych niż samego siebie. No dobra, ale jeśli wiem już, że kiepsko jest osądzać innych i nadal mi się to zdarza? Co mam zrobić? Nie chcę też obwiniać siebie.

Wyobraź sobie, że widzisz jak ktoś zachowuje się nie po Twojej myśli. Na przykład:
– spóźnia się,
– przeszkadza Ci,
– śmieje się za głośno,
– siedzi zbyt długo w pracy,
– czegoś dla Ciebie nie zrobił,
– nakrzyczał na Ciebie,
– zignorował Cię.

A w dodatku coś Ci się właśnie nie udało, poszło nie po Twojej myśli i masz ochotę oddychać czerwonym dymem złości i pomyśleć, powiedzieć lub zakrzyknąć:

To przez niego/To on jest winny!

Wypuszczając czerwony dym z siebie, odpowiedz na poniższe 5 pytań.

1. Czy zawsze i w każdym przypadku to byłaby prawda?
Tak czy Nie?

2. Jak reagujesz gdy dajesz temu wiarę?

Np. złością, wkurzeniem, płaczem, ucieczką

3. Co mogłabyś/mógłbyś osiągnąć gdybyś potraktował/a tamtą myśl jako zwykłe kłamstwo?
Np. Nauczyć się spokojnie żyć, przestać się przejmować, lepiej żyć…

4. Co oznaczałoby gdybyś nadał/a jego/jej zachowaniom pozytywne intencje wobec Ciebie?
Np. troszczy się o mnie, zarabia dla mnie pieniądze, zależy mu na mnie…

5. Jak zmieniłoby się Twoje życie gdybyś zajęła/zajął się swoimi sprawami?

To by dopiero było, co?

I zacznij oddychać ślicznym, niebieskim powietrzem.

Fajne, prawda?

 

Możesz też skomentować ten wpis na Facebooku

4 komentarze do “Szybka metoda na niemyślenie (The Work II)”

  1. Ra napisał(a):

    Ciekawe te pozytywne intencje, a właściwie sformułowanie „wobec mnie”. Czy jest ono potrzebne? Ostatnio spodobało mi się stwierdzenie, że zachowania ludzi można podzielić na miłość i wołanie o miłość. Dla mnie to załatwia wszystko. Oczywiście na poziomie racjonalnym 🙂

  2. Igor Igor napisał(a):

    Kiedy dziecko zaczepia mamę rozmawiającą z przyjaciółką, to intencja dziecka wobec siebie samego może być np.:
    „zauważ mnie”.

    To teraz zaproponuję Ci byś porównał w głowie, albo doświadczył różnicę, kiedy rodzic zareaguje na inną intencję, np. „to przejaw miłości do mnie”.

    Jak zmienia się jakość naszych uczuć?

    Skoro zawsze jest więcej, to po co koncentrować się tylko na jednej możliwej intencji? To i tak od początku do konca halucynacja, bo wciąż nie potrafimy czytać w myślach. Ale jak już halucynować to tak żeby sobie i innym było dobrze, prawda?

    RAdosnych odkryć 🙂

  3. czarnyskrzat napisał(a):

    Z całym szacunkiem dla autora bloga – dziękuję RA za komentarz, bo to on tutaj zabłysnął jak diament. Dla mnie ten podział na miłość i wołanie o miłość jest kluczem do akceptacji świata w ogóle. Dziękuję.

    • Igor Igor napisał(a):

      Jestem ogromnie ciekaw czy ograniczanie ludziom możliwości wyboru jest miłością czy wołaniem o miłość?

      Wiesz co? Na przemian mnie wkurza, dziwi, ciekawi, śmieszy, budzi podziw, rozbraja moda na specyficzne „neo-uduchowienie” w Polsce. Z uporem godnym wypraw krzyżowych ludzie dzielą świat na czarno-biały. Albo jasną stronę i cień. Dążenie do jakiejś iluzji „najłatwiej”, „najprościej”. Jak niektórzy politycy, ma panować chrześcijańska miłość bliźniego, bo jak nie, to do obozu.

      W istocie jest (lub może być) znacznie więcej.

      Ale poza tym, w swojej rzeczywistości masz rację, czarnyskrzacie.

Dodaj komentarz