Rzeczywistość jaka jest?

/ Grudzień 22nd, 2015 / Ciekawe, Rozwój

bobasyInspiracja do wpisu przyszła w efekcie podzielenia się z moim światem myślą następującą:
„Kobieto, idź w 100% za swoim facetem albo pozwól by inna kobieta poszła za nim w 100%”
Myśl pochodzi od Kasi, a oryginalnie od Małgosi – obu niech będą dzięki 🙂

Mój świat zareagował na tę myśl lekkim protestem. Czas protestów mamy w Polsce, więc jeden więcej czy mniej mógłby pozostać niezauważony. Gdyby nie fakt, że grono zacne (zamknięta, elitarna VIP grupa na Facebooku dla absolwentów moich seminariów) i wiedza życiowa spora. Myśl nie została zanegowana, ale reakcja kobiet mnie zadziwiła. Obrazowo tłumacząc, jeśli wrzucasz kamień do głębokiej studni, to raczej spodziewasz się głuchego jęknięcia na dnie, niż tego że kamień wyskoczy po 5 sekundach.

A tu wyskoczył.

No i właśnie mnie zadziwił, że wyskoczył. Poproszę o bardzo uważne przeczytanie tego, bo wywód jest dość precyzyjny i nie będąc fałszywie skromnym, inspirujący.

Niezależnie od tego czy zgadzasz się z powyższym zdaniem o podążaniu kobiet za mężczyznami czy nie, to żeby uchwycić procesy zachodzące w głowie, najważniejsze jest to jak zareagujesz.

  1. Czy będzie to któraś z reakcji typu: „ok, ciekawe, może tak być, przemyślę to, sprawdzę to”.
  2. Czy odpowiesz na to: „a facet powinien zrobić z niej księżniczkę, albo pozwolić innemu to zrobić”.

Jeśli obracasz się w kręgach ludzi uznawanym mainstreamowo za myślących, wykształconych, itd. to akurat tak się składa, że mężczyzn chętnych do widzenia księżniczek w kobietach są tysiące.  Tyle, że kobiet chętnych do podążania w 100% za mężczyzną raczej występują przejściowe-chwilowe deficyty. Emancypacja, równouprawnienie, itd. Do pierwszej katastrofy, podczas której następuje przerażony krzyk „Gdzie się podział facet???”.
Zakładam jakiś błąd oceny w tym, itd. Zresztą wiesz lepiej jak to jest. Nie to jest jednak najważniejsze dla potrzeb tego artykułu.

Wróćmy do reakcji. W niemal każdym komunikacie wypowiadanym przez jedną osobę do drugiej, występuje zwykle jakaś emocja. I teraz najlepsze: REAKCJA DRUGIEJ OSOBY MÓWI CI CZY ONA TĘ EMOCJĘ CHCE W TYM MOMENCIE PRZEŻYWAĆ. Oczywiście zareaguje w jakiś sposób: walką (nie zgodzi się), ucieczką (obśmieje, zmieni temat), zamrożeniem (zacznie przeżywać), myśleniem (przeanalizuje) lub odpowie w sposób zbalansowany, ŁĄCZĄC SIĘ ZE SWOIMI UCZUCIAMI.

Dlaczego tak zareagujemy i jak to się ma do tytułowej rzeczywistości?

Mamy uczucia, które są wspólne dla całego rodzaju ludzkiego, czy tak? To jest właśnie rzeczywistość.

Nazywamy je emocjami: miłość, ciekawość, duma, radość, pogarda, złość… fascynacja… Stąd konieczność i pewność współodczuwania, z której ludzie próbują zrobić tylko możliwość.

Losowa taka np. Ziuta Kowalska odczuwa coś. Czasem nawet nie nazywając tego uczucia, obronnie nada temu jakieś znaczenie. Bo? Już kiedyś czuła podobnie i wie jak się to wtedy skończyło. Nawet zatem nie znając NLP i sztuki przeramowania coś zrobi. A co? Ano przeramuje treść lub kontekst na pierwszy/dowolny nie powodujący powrotu przykrych wspomnień czy refleksji na temat decyzji uważanych z błędne. Wróci do swojej strefy komfortu i uzna, że wszystko jest w porządku.

Na przykład. Pyta Pac Paca: „Czy się przejedziemy rowerami?”. A tamten wiedziony wspomnieniem bycia rzeczywiście najechanym przez rower 10 lat temu, odpowiada: „Nie, w życiu. Jeszcze nie zapomniałem wcześniejszej traumy w tej sprawie.”

I teoretycznie po zawodach. Ale tylko teoretycznie. Bo życie dostarcza przykładów, że ludzie zmieniają zdanie.
Bo ileż można w końcu rozpamiętywać coś co zdarzyło się ileś lat temu i wnioskować coś o tym na przyszłość? No trochę można, a potem przechodzi. I robi się coś nowego.

„Rzeczywistość jaka jest” to uczucia, które przeżywamy dzięki faktom tworzonym razem albo samotnie. Reagujemy na nie albo na tak. Wypieramy i walczymy albo akceptujemy. Nie chodzi bynajmniej o ocenę faktów tylko o nasz stosunek do tych uczuć.

Czyli zjedz pączka albo nie zjedz. I po krzyku. Zamiast zastanawiać się latami czy cholesterol zabije. Sprawdź to. A potem miej zdanie.

Albo CHCEMY BYĆ BLISKO SIEBIE i stajemy się wrażliwi, otwarci, czujący. Albo pofałszujemy sobie nasz stosunek do uczuć i potem będzie nas dziwić rozpierducha jaką mamy w życiu. Bo stracimy jedyną prawdziwą busolę, która prowadzi nas przez życie. Intuicję.

A cel jakiemu to służy?

Zbliżać się do samego siebie. Być prawdziwym. Wolnym. Żeby nikt nigdy nie musiał mówić co masz myśleć i czuć.

Milton Erickson mawiał:
„(…) chciałbym byś przypomniała sobie pewną chwilę z przeszłości, gdy byłaś bardzo małą dziewczynką. A mój głos będzie cię prowadził. A mój głos stanie się głosem twoich rodziców, twoich sąsiadów, twoich przyjaciół, twoich kolegów ze szkolnej ławki i z placu zabaw, twoich nauczycieli. I chciałbym, byś znowu poczuła się uczennicą w klasie, małą dziewczynką, która z jakiegoś powodu czuje się szczęśliwa, z powodu czegoś, co zdarzyło się dawno temu, czegoś dawno temu zapomnianego…”

W ten świąteczno-noworoczny czas życzę Wam Miłości!

Możesz też skomentować ten wpis na Facebooku

Dodaj komentarz