Post

/ Luty 26th, 2018 / Różne

Wbrew tytułowi to nie będzie wpis o moim poście wodnym. Dziś już 7 dzień i cieszę się jak za pierwszym razem. Pościłem już dotąd ponad 100 dni w okresach nie krótszych niż 10. To zawsze okazja do przemyśleń, wglądów i spokojnego działania.

I podczas tego oto postu wybrałem się do kina na film pod tytułem „The Post”. Polski tytuł to „Czwarta Władza”, może żeby… No nie. Nie będę spekulował jaka intencja stała  za takim tłumaczeniem. Ale przecież właściwie od czasów „Wirującego seksu” już powinniśmy się przyzwyczaić. Dla niechcących googlować przypomnę że prawdziwy tytuł to: „Dirty Dancing”.

Pointę dam już tutaj. Bo to silna reakcja moja była podczas filmu. Brzmiała tak:

„Kur… Jakie to piękne oglądać film o czasach kiedy w mediach liczyła się wolność a nie tylko pościg za kasą”.

Scenariusz jest niebanalny i kręci się wokół mało eksponowanego fragmentu amerykańskiej historii na temat krętactw kolejnych administracji na temat wojny w Wietnamie. Żeby nie było, że Spielberg jest stronniczy. Jedzie równo po Eisenhowerze, Kennedym, Johnsonie i Nixonie. Kłamstwa to kłamstwa.

Zawsze wspaniali Meryl Streep i Tom Hanks tym razem też dają radę i to bardzo!

Meryl pięknie rysuje postać kobiety postawionej przez przypadek na czele rodzinnej gazety. Wypełnioną dylematami w czasie kryzysu, ale też stanowczą i potrafiącą sobie poradzić z wieloma facetami. Zwłaszcza gdy nadszedł czas ważnych decyzji. Z niezwykłą, wprawiającą dżentelmenów w osłupienie pomieszane z respektem konkluzją: „Decyzja podjęta. Idę spać”.

Tom Hanks, którego uwielbiam za rolę Forresta Gumpa, tym razem szybko jawi mi się przed oczami jako zupełnie inna postać. Oryginalny, świeża mimika i gestykulacja. Żywiołowy i zdeterminowany. Jest taki niesamowity moment kiedy grany przez Hanksa bohater zleca młodemu pracownikowi redakcji by udał się na „rekonesans” do redakcji konkurencji.

„Młody” pyta: – Czy to legalne?
By usłyszeć:
„Legalne? To nie jest sposób w jaki tu zarabiamy na życie”
Prawda, że smakowite?Zresztą wielbiciele tekstów i kolekcjonerzy cytatów (jak ja!) będą mieli niezłą ucztę.

Nie będę więcej spoilerował.

Do paru momentów w klimacie politycznej poprawności można się śmiało przyczepić. Mogłyby mieć miejsce dopiero ze 30 lat później. Jednak film polecam każdemu fanowi Wolności. Przez duże „W”.

Tak czy tak ten film przypomniał mi, że wolność zaczyna się w głowie. Pielęgnujmy ją. To mega ważne.

Pamiętam kiedyś po ataku we Francji pytanie jakie ktoś mi zadał:
– I co teraz będzie?
– Jak to co? W całej Europie zaczną być ograniczane kolejne nasze prawa. Pod pozorem, że to dla naszego dobra.

Dla garstki wydumanych zagrożeń, pojawią się narzędzia kontroli nad wszystkimi. Władza ci nie ufa? Ojoj…

Kilka miesięcy później już w całej Europie został wprowadzony obowiązek rejestracji kart sim. Dostępnych wcześniej od ręki. Pamiętasz czasy, kiedy można było kupić prepaida za 5 zł, włożyć do telefonu i dzwonić? To se ne vrati…

Za kilka lat już nikt nie będzie pamiętał o tym, że tacy byliśmy wolni.

Dziś kilkunastolatek lekko ogarnięty informatycznie poradzi sobie z szyfrowanym połączeniem VPN ze smartfona, korzystaniem ze znikających wiadomości, bezpiecznej poczty na anonimowych serwerach. Naprawdę terroryści tego nie wiedzą? Kto tu z kogo robi sobie jaja?

Polityką się nie zajmuję, ale lubię wiedzieć. Bardziej mnie interesuje geopolityka i światowy układ sił.

Ale napiszę i to. W bardzo wielu sytuacjach w życiu zdarza się, że władza wkracza w życie człowieka. Za bardzo. Gubi sens do którego teoretycznie została ustanowiona. Ludziom wpaja się, że „kontrola jest najwyższą formą zaufania”. Dlatego kolejne ustawy antyterrorystyczne, ograniczające coraz następne swobody obywatelskie. A widziałeś kiedyś terrorystę w Polsce?

Co przypomina mi dowcip.

– Wiesz, że są słonie z różowymi oczami?
– Serio?
– Tak, a wiesz po co?
– Nie
– Żeby się ukryć w malinach
– Ej, naprawdę?
– No pewnie. Zaraz to udowodnię. Widziałeś kiedyś słonia w malinach?
– No nie!
– A widzisz jak się dobrze ukrył!
Idźcie do kina, żeby popatrzeć jak tzw. wielcy tego świata potrafią wpuszczać w maliny.

Ciekawego oglądania „Czwartej Władzy”. I uśmiechu na twarzy po.

Możesz też skomentować ten wpis na Facebooku

Dodaj komentarz