Obietnice w niebie

/ Maj 23rd, 2011 / Ciekawe, Różne

heaven-1420094-m„Obietnica w niebie” to bardzo popularna technika wywierania wpływu (także negocjacyjna) polegająca na… kreowaniu obrazów cudów jakie dostaniesz Ty jako Ty, firma, wykonawca, pracownik, konsultant, trener, coach, pod warunkiem że zgodzisz się na niższą cenę.

Ci spośród Was, którzy są rodzicami, w większości doskonale znają sytuację z dziećmi, kiedy zostały poproszone o posprzątanie po sobie i opowiadają bajkę pod tytułem: „mamusiu, tatusiu, pozwól mi zjeść czekoladkę teraz, a ja jutro posprzątam…”

Szeroki uśmiech. Poniżej obietnice znalezione w sieci i czasem opatrzone moim komentarzem.

1. Zrób to za darmo, a wynagrodzimy Ci następnym razem.
Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie listonosz z przesyłką za pobraniem za 1000 zł, a Ty mu mówisz „proszę wyłożyć pieniądze ze swojej kieszeni, tak dla relacji, a następnym razem to Panu wynagrodzę”. Widzisz już jego minę?

2. Zrób to dla wizerunku, prestiżu, wyrobisz sobie markę a będziesz miał mnóstwo zleceń
Aha, akurat. To może lepiej sami wyróbcie sobie markę, która da wam więcej kasy i wówczas się zgłoście.

3. Mamy ofertę za X złotych/Poprzedni wykonawca zrobił(by) to za X złotych
No pewno. To niby czemu rozmawiacie ze mną?

4. Zapłacimy Ci kiedy zaczniemy dzięki Tobie zarabiać.
Już pędzę… A może od razu zostanę udziałowcem w Waszej firmie? Proszę bardzo.

To wymaga szerszego komentarza bo czasem się zdarzają takie propozycje. Bardzo proszę, uważajcie na tworzenie przez ludzi sprzecznych motywacji do działania. Załóżmy, że firma zarabia miesięcznie 1 milion złotych. A dzięki Tobie mają w ciągu roku podnieść wyniki o 100%, czyli zarabiać 2 miliony złotych. I na takim poziomie ustaliliście poprzeczkę, po osiągnięciu której wypłacają Ci bardzo duże „success fee”, np. 1 milion złotych.

Super. A nie wydaje Ci się, że menedżerowie mają sprzeczną motywację? Bo jeśli zarobią dzięki Tobie nie 2 miliony, tylko 1 milion 999 tysięcy, to nie dostaniesz nic. A zatem mogą świadomie czy nieświadomie bojkotować osiągnięcie pułapu, bo w ten sposób zaoszczędzają milion!

Słyszałem o przypadku, kiedy para mieszkając ze sobą ustaliła, że robią zrzutkę na mieszkanie proporcjonalnie do wysokości swoich dochodów. Już łapiesz? Stworzyli sobie potencjalnie autobojkotujący się mechanizm, bo jeśli więcej któreś z nich zarobi, to więcej musiało będzie przeznaczyć na wspólne potrzeby.

Już lepiej ustalić, że jedno z nich płaci całość, albo oboje po połowie, bo to daje im możliwość zarabiania ile chcą bez wiązania tego z proporcjami wspólnych wydatków.

5. Nasz budżet wynosi Y złotych i nie wydamy ani grosza więcej.
Doskonale, jeszcze nie wiedzą co kupują, ale już wiedzą ile to dokładnie będzie kosztowało. Tak jak pójść do salonu luksusowej marki i od progu zaszantażować ich, że masz 50 000 do wydania.
No, skoro macie Państwo taki budżet do wydania, to my zaproponujemy najpełniejszą ofertę dla Was, a Wy sami zdecydujecie z których 60% zdecydujecie się zrezygnować.

6. Mamy problemy finansowe, zapłacimy Wam jak tylko zarobimy na Waszym projekcie.
Taaa… Jak zarobicie, to z pewnością umieścicie nas na końcu kolejki płatności do wykonania. Niezły bajer.

7. Dajcie nam cenę hurtową przy 1000 sztuk/godzin/dni. A my póki co weźmiemy 3 szt w cenie hurtowej. Ale obiecujemy dłuuuugą współpracę.
Właściwie bez komentarza, prawda?

8. No i wreszcie obietnice sprzedawców… Temat rzeka…
Rozmawiałem wczoraj z kolegą, który prowadzi małą firmę. Naprawdę trudno mu zliczyć wyrazy zainteresowania, komplementy i obietnice jakie uzyskuje od ludzi, którzy ostatecznie próbują mu w ten sposób coś sprzedać.
Jak to robią? Proponują coś lukratywnego, rozbudzają oczekiwania, a ostatecznie chcą ubić przy tym jakiś swój interes. Kolega mówi: „Gdybym miał policzyć i zsumować wartość choćby połowy obietnic przez ostatnie 10 lat… Mógłbym dziś leżeć na plaży na Bora Bora”.
Mamusia i tatuś nie nauczyli, że składa się tylko takie obietnice, które jesteś w stanie dotrzymać?!

Lekko wiosenny/ogórkowy temat, ale czuję że przydatny. Powodzenia!

Możesz też skomentować ten wpis na Facebooku

4 komentarze do “Obietnice w niebie”

  1. Chamerka pisze:

    Nr 4 brzmi mi znajomo. Ale przynajmniej jak raz zrobią człowieka w konia, to czegoś się nauczy 😉
    Pozdrawiam 🙂

  2. Z większością tych „pomysłów” się nie spotkałem (ludzie naprawdę bywają tacy bezczelni?) 🙂

    Zabawne jest natomiast to, że jak szukałem ludzi do pisania tekstów, to znalazła się garstka takich, którzy sami się podkładali – ja nie musiałem nic kombinować.

    Zaznaczali, że dają niższą cenę (faktycznie byli tańsi od konkurencji), ale w zamian oczekują więcej zleceń w przyszłości.

    Gdybym powiedział „okej chociaż nic nie gwarantuję” lub, „dobrze, ale pod warunkiem, że będę zadowolony z rezultatu”, to przecież by się nie wycofali, a to daje mi furtkę do bezproblemowego olania ich w przyszłości.

  3. 3. Mamy ofertę za X złotych/Poprzedni wykonawca zrobił(by) to za X złotych…
    No pewno. To niby czemu rozmawiacie ze mną?

    Przychodzi mi myśl: mówią, że poprzedni wziął mniej, to znaczy, że myślą, że też weźmiesz mniej pieniędzy. Jeśli się nie zgodzisz, to porozmawiaja jeszcze z 5 innymi firmami i wreszcie ktoś się znajdzie 😉

    5. Nasz budżet wynosi Y złotych i nie wydamy ani grosza więcej.

    Podobna chyba sytuacja co wyżej. Oferta, którą oferuje firma/osoba jest w ich potrzebach, ale pieniądze już nie, a nóż któryś się zgodzi za mniejsze pieniądze.

    Może tak być, prawda ?

Dodaj komentarz