Jeżyk i przyjaciele

/ Maj 24th, 2016 / Metafory, Rozwój

Dawno, dawno temu… W olbrzymim lesie urodził się jeżyk. Nim zaczął samodzielnie myśleć, wielki las fascynował go i przerażał. Fascynowało go jak wiele rzeczy dzieje się wokoło, o których nie miał pojęcia. Przerażało go, kiedy mieszkańcy tego lasu walczyli ze sobą i zjadali siebie nawzajem. Rodzice powtarzali mu często, żeby na siebie uważał. „Nigdy nie wiadomo, co może ci się przytrafić z rąk obcych” – mówili. Nie rozumiał tego. Ale czuł że w tym lesie coś się dzieje niedobrego.

Dorastał i mądrzał. Zaczął myśleć i w tym upatrywał szansy na zmianę sytuacji w olbrzymim lesie. Marzył, że kiedyś będzie tak mądry, że przekona wszystkich do zaprzestania walki. Nie spał nocami i wyobrażał sobie jak to będzie pięknie kiedy już wszystkie zwierzęta będą się kochać i szanować. Miał już wtedy kilkoro przyjaciół. Ptaki, niedźwiedzie, jelenie, szczury, myszy, lisy, a także inne jeże. Dbał o nie jak tylko potrafił. Żeby przekonać je do częstszego spotykania się, zwykle miał dla nich jakiś prezent. Inne zwierzęta odwzajemniały czasem jego dbanie i też dawały mu prezenty. Był wówczas wniebowzięty. Nie patrzył na to, że prezenty zwykle dostawał od nich na urodziny. Ten raz w roku w zupełności przekonywał go, że także inni o niego dbają. Pokochał swoje urodziny i celebrował je mocno. Nie mógł się ich doczekać.

Jeżyk często prosił rodziców o rzeczy których sam nie potrafił sobie jeszcze zorganizować. Nie zawsze dostawał o co prosił. Im bardziej czegoś chciał, tym większy był jego zawód, kiedy rodzice zwyczajnie zapominali o nim. Nie tłumacząc mu nawet,  nie dawali mu tego, o co wcześniej prosił. Chciał wtedy jeszcze bardziej i poprzysięgał sobie że sam to sobie zorganizuje. „W ten sposób staję się samodzielny”, tłumaczył sobie przez łzy.

Któregoś razu jeżyk zorganizował imprezę, na którą przyniósł całe mnóstwo smakołyków. Całą wielką hałdę tego, co przyjaciele lubią najbardziej. Uwijał się jak w ukropie, żeby zgromadzić te dobra. Wymyślił, że kiedy jego kompania zobaczy jak bardzo się starał, to zachwyci się nim i zrozumie jakim jest wartościowym zwierzakiem. Gdzieś pod spodem czuł, że oni wreszcie się poznają na jego dobroci. Brakowało mu ich towarzystwa i spodziewał się, że oni wreszcie docenią go za to, co dla nich robi.

Na imprezę, mimo zaproszenia całej masy przyjaciół wpadł tylko szczur i niedźwiedź. Szczur tylko na 15 minut, bo gdzieś w okolicy był rozgrywany mecz. Niedźwiedź został dłużej. Jeżyk cieszył się, że przynajmniej niedźwiedź  jest jego prawdziwym przyjacielem. Ale i ten znikł po 3 godzinach, kiedy tylko się najadł. „Pewno się bardzo spieszył”, tłumaczył go jeżyk.

Mijały lata. Jeżyk stawał się coraz bardziej samodzielny. „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”, przeczytał w mądrej jeżowej książce. Żył tym powiedzeniem i to nauczyło go wzrastać, mimo przeciwności losu w lesie.

Mimo wielu przykrych doświadczeń, kiedy poznawał nowe zwierzęta, znowu dbał o nie z całych sił. A potem zwierzęta znikały z jego życia. Nawet już nie płakał, choć przeżywał to bardzo w środku. Cały czas wierzył mocno w to, że kiedyś pojawi się ktoś, kto o niego zadba co najmniej w takim samym stopniu.

Zawsze kiedy było mu źle, pocieszał się myślą, że wreszcie ktoś taki niezwykły się pojawi.

Jeżyk stał się z czasem bardzo ambitnym jeżem. Przychodziło mu to przeważnie z łatwością. Zawsze osiągał to, czego chciał. Kiedy się na coś uparł, musiał to mieć. Nie zważając zupełnie jaką ilość energii i siły musi w to włożyć. „Tego nauczyli mnie rodzice”, powtarzał.

Przyzwyczaił się już do tego, że jeśli chce przyjaźnić się z kimś na dłużej, to musi mocniej o niego zabiegać. Kiedy ktoś odwzajemniał to, wtedy on starał się jeszcze bardziej. Był bezkonkurencyjny. Nikt nigdy nie był w stanie go przebić w tym dbaniu. Zwłaszcza, że kiedy ktoś nie był dla niego dobry, jeżyk tracił życiową energię i pogrążał w smutku.

„Prezentami nie kupisz sobie bliskości. Zadbaj wreszcie o siebie.” powiedział któregoś dnia lis. „Nie kupuję ich”, oburzył się jeż. „Ja po prostu… ja z miłości… o nich dbam”. Ale już sam nie wierzył w to co mówi. Dodał jeszcze: „Takie są w tym lesie zasady”. „Ten las kiedyś wydawał mi się duży i przerażający. Nie rozumiałem go. A teraz poznałem zasady i się do nich stosuję. Takie jest życie.”

„Poza tym lasem też jest życie” – odpowiedział lis. I zajął się swoimi sprawami. Upatrzył sobie kolejną przekąskę i czmychnął zostawiając jeża w osłupieniu.

Możesz też skomentować ten wpis na Facebooku

Dodaj komentarz