My Writing. My Thoughts

Jeżyk i przyjaciele

/ Maj 24th, 2016 / Jeszcze brak komentarzy » / Metafory, Rozwój

Dawno, dawno temu… W olbrzymim lesie urodził się jeżyk. Nim zaczął samodzielnie myśleć, wielki las fascynował go i przerażał. Fascynowało go jak wiele rzeczy dzieje się wokoło, o których nie miał pojęcia. Przerażało go, kiedy mieszkańcy tego lasu walczyli ze sobą i zjadali siebie nawzajem. Rodzice powtarzali mu często, żeby na siebie uważał. „Nigdy nie wiadomo, co może ci się przytrafić z rąk obcych” – mówili. Nie rozumiał tego. Ale czuł że w tym lesie coś się dzieje niedobrego.

Dorastał i mądrzał. Zaczął myśleć i w tym upatrywał szansy na zmianę sytuacji w olbrzymim lesie. Marzył, że kiedyś będzie tak mądry, że przekona wszystkich do zaprzestania walki. Nie spał nocami i wyobrażał sobie jak to będzie pięknie kiedy już wszystkie zwierzęta będą się kochać i szanować. Miał już wtedy kilkoro przyjaciół. Ptaki, niedźwiedzie, jelenie, szczury, myszy, lisy, a także inne jeże. Dbał o nie jak tylko potrafił. Żeby przekonać je do częstszego spotykania się, zwykle miał dla nich jakiś prezent. Inne zwierzęta odwzajemniały czasem jego dbanie i też dawały mu prezenty. Był wówczas wniebowzięty. Nie patrzył na to, że prezenty zwykle dostawał od nich na urodziny. Ten raz w roku w zupełności przekonywał go, że także inni o niego dbają. Pokochał swoje urodziny i celebrował je mocno. Nie mógł się ich doczekać.
Kontynuuj czytanie

Aklimatyzacja w Polsce

/ Maj 6th, 2016 / Jeszcze brak komentarzy » / Rozwój

UKIGGYPrzyjaciel przysłał mi kiedyś maila z dowcipem.
„Tata robaczek i syn robaczek.
Synek pyta tatę:
– Tatusiu robaczkowy, a czy moglibyśmy mieszkać w jabłuszku?
– Tak, synku robaczkowy.
– A tatusiu, czy my moglibyśmy mieszkać w śliweczce?
– Tak, synku robaczkowy.
– Tatusiu, tatusiu, a czy my moglibyśmy mieszkać w brzoskwince?
– Tak, synku robaczkowy.
– Tatusiu, to czemu my wciąż żyjemy w tym gównie?
– Wiesz, synu. Jest takie pojęcie: ojczyzna…”

Oczywiście są tematy, z których w Polsce nie wypada się śmiać. Urodziliśmy się z tym „nie wypada”. Prosty dowcip, a wywołuje we mnie różne skrajnie różne emocje. A w Tobie?

Zacytowałem go, bo 2 dni temu wróciłem z pracy zagranicą. Organizowałem wyjazd grupy wspaniałych ludzi do Maroka. Chodziliśmy po górach, surfowaliśmy w Atlantyku, skakaliśmy ze skałek do wody, odwiedzaliśmy mało dostępne miejsca. Mocno energetyzujący wyjazd.

„Nieszczęśliwie” w drodze powrotnej przejeżdżaliśmy przez Londyn. Mieliśmy tam okazję spotkać Polaków, którzy są mili, sympatyczni, weseli. A mi przyszła do głowy myśl, że ci sympatyczni i fajni wyjeżdżają. Bo? Nie mogą już więcej znieść przebywania w kraju, który kochają bo w nim się urodzili i jednocześnie go nie cierpią.

Są na emigracji i coś tam przebąkują, że kiedyś wrócą… To tak jakbym słyszał ludzi w Polsce, którzy mówią: „kiedyś może założę swoją firmę”. I nigdy tego nie robią. Większość nigdy nie wróci.

Wędrówki po londyńskim Camden Town dały nam znowu skrajnie różne emocje. Od zachwytów ludźmi wielu narodowości i pysznym żarciem po smutek z refleksją… Jak to zrobić, żeby w Polsce też tak było. Jesteśmy jako kraj cywilizacyjnie w czarnej d… I nie jest to zasługa tego czy innego rządu. Raczej tego, że chcielibyśmy bo to rząd coś za nas zmienił. No i systemu.

Na przylot do Polski ubrałem się w wełnianą berberyjską kurtkę. Z zarostem i opalenizną wyglądałem jak Arab. Funkcjonariusz straży granicznej nie uwierzył od razu kiedy pokazałem polski paszport. Kontrola trwała zdecydowanie dłużej niż innych. A mnie naszła kolejna refleksja.

Co jest do cholery z nami nie tak jako społeczeństwem? Nawet imigranci stąd uciekają.
A my? Czego się boimy? Że nam pracę zabiorą? Co za bzdura. Aż tak nisko się cenimy? A może boimy się że okażą się lepsi? Sumienni, pracowici, nie będą narzekać tylko cenić to, co mają. A może nie bylibyśmy w stanie znieść tego, że oni w końcu się zasymilują i zobaczymy w ludziach o innym kolorze skóry swoje najgorsze cechy?

Wczoraj ruszyłem samochodem postawionym w miejscu, które nie spodobało się komuś. Coś chrupnęło z tyłu.
To jakiś bliźni wsadził wielki kamień pod tył samochodu. Całe szczęście ruszałem wolno. Bez komentarza.

Jak to się dzieje, że kiedy idziesz do knajpy w Londynie to obsługujący Cię Polak co jakiś czas sypnie żartem, zadba o Ciebie, sprawi żebyś poczuł się dobrze. W tym samym czasie inny Polak, w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu zrobi łaskę klientowi z samego podejścia do stolika. Bo robi łaskę, że pracuje. Przecież winny jest właściciel knajpy, że mało płaci. Właściciel mało płaci bo winny jest personel bo słabo pracuje. I rząd bo warunki prowadzenia firmy są słabe.
Rząd wini ludzi, że oszukują na podatkach. Z wzajemnością. I tak dalej.

Jeszcze kilka dni i się przystosuję. Znowu, cholera.

Tymczasem bardzo staram się być wdzięczny za to, co mam.

A czy moglibyśmy mieszkać w jabłuszku?

No dobra, już dobra. Przystosuję się.

Rzeczywistość jaka jest?

/ Grudzień 22nd, 2015 / Jeszcze brak komentarzy » / Ciekawe, Rozwój

bobasyInspiracja do wpisu przyszła w efekcie podzielenia się z moim światem myślą następującą:
„Kobieto, idź w 100% za swoim facetem albo pozwól by inna kobieta poszła za nim w 100%”
Myśl pochodzi od Kasi, a oryginalnie od Małgosi – obu niech będą dzięki 🙂

Mój świat zareagował na tę myśl lekkim protestem. Czas protestów mamy w Polsce, więc jeden więcej czy mniej mógłby pozostać niezauważony. Gdyby nie fakt, że grono zacne (zamknięta, elitarna VIP grupa na Facebooku dla absolwentów moich seminariów) i wiedza życiowa spora. Myśl nie została zanegowana, ale reakcja kobiet mnie zadziwiła. Obrazowo tłumacząc, jeśli wrzucasz kamień do głębokiej studni, to raczej spodziewasz się głuchego jęknięcia na dnie, niż tego że kamień wyskoczy po 5 sekundach.

A tu wyskoczył.

No i właśnie mnie zadziwił, że wyskoczył. Poproszę o bardzo uważne przeczytanie tego, bo wywód jest dość precyzyjny i nie będąc fałszywie skromnym, inspirujący. Kontynuuj czytanie

Jak zmierzyć własne poczucie wartości?

/ Sierpień 25th, 2015 / 1 komentarz » / Rozwój

Skoro to czytasz to pewnie zastanawiałeś się już przynajmniej raz w życiu nad Poczuciem Własnej Wartości (PWW). Czy można to zmierzyć? Nie tak ogólnie, ma się rozumieć, ale Twoje własne. Otóż, pocieszę Cię lub zmartwię, ale nie ma na to wiarygodnego psychotestu. Po prostu nie mieścisz się w rubrykach. Szczęśliwie… lub nie. To co właśnie czytasz może nie będzie miejscami miłe i sympatyczne. Ale skuteczne.

Psychologia daje wyraźnie do zrozumienia, że wielkość PWW zależy od Twojej osobistej mieszanki samoakceptacji i samoodtrącenia. Samoakceptacja to wszystko to, co kojarzy Ci się z wiarą w siebie (i innych!), szacunkiem i zaufaniem. Jeśli akceptujesz siebie, to naturalna będzie wdzięczność zamiast zazdrości. Podziw zamiast zawiści. Radość i optymizm zamiast depresji i defetyzmu. Jeśli masz na wysokim poziomie PWW to dasz radę pobrać feedback od innych, bez uszczerbku na zdrowiu 🙂
Kontynuuj czytanie

Pociąg z Budapesztu

/ Sierpień 13th, 2015 / Jeszcze brak komentarzy » / Rozwój

Kilka dni temu, realizując jedno ze zwykłych-niezwykłych marzeń podskakiwaliśmy na koncercie Robbiego Williamsa w Budapeszcie. Mega energia, świetna atmosfera, naprawdę genialne show.
Stolica Węgier niezwykła. Niezaśmiecona reklamami. Główna różnica między Warszawą a Budapesztem którą zauważyłem jest taka, że nie ma tam durnych tablic na każdym kroku, że szalet czy kiosk został sfinansowany ze środków UE. Poza tym mnóstwo podobieństw. Wspaniali ludzie do tego. Prawdę mówi przysłowie „Polak, Węgier dwa bratanki”, czyli „Lengyel-Magyar két jó barát” 🙂

Występ bajka… Finał trasy koncertowej RW. Jeśli lubisz go, to nie muszę mówić więcej. A jeśli nie należysz do tej grupy to być może zachwyciłyby Cię przeboje Queen czy Franka Sinatry. Było rewelacyjnie.

Ale przecież nie pisałbym tego tylko po to by pozachwycać się koncertem…
Kontynuuj czytanie